1. PHILOSOPHIA PERENNIS

Mało kto dziś pamięta, że Aldous Huxley, brytyjski pisarz i patron pokolenia ’68 był żarliwym mistykiem, próbującym wydobyć cechy wspólne mistycyzmu wielkich religii świata: chrześcijaństwa, hinduizmu i buddyzmu. W swoim dziele „The Perennial Philosophy”, pierwszym w XX przybliżającym myśl Wschodu Europejczykom pisał: „Natura tej Rzeczywistości jest taka, że może być natychmiastowo i bezpośrednio pojęta jedynie przez tych, którzy zdecydowali się wypełnić pewne warunki, czyniąc siebie kochającymi, czystego serca i ubogiego ducha”[1].

 

W podobnym styli, poprzez ujęcia z różnych punktów widzenia badał religię William James[2] oraz Karl Jaspers, który stworzył termin „szyfry transcendencji”[3] do opisu tajemnicy istnienia, czyli tego, co istniejące, ale nieopisywalne i nieuchwytne środkami rozumowymi. Według Jaspera szyfry transcendencji nie mogą być nigdy do końca odkodowane, bo przyjmują różną postać zależnie od odbiorcy i kontekstu jego doświadczeń. Jaspers wyodrębnił w historii tzw. czas osiowy (niem. Achsenzeit), między 800 a 200 pne, jako interregnum między dwoma epokami wielkich imperiów, czas gdy gatunek ludzki zanurza się w refleksji zwieńczonej nadejściem Sokratesa, Konfucjusza, Buddy i Jeremiasza – proroka żydowskiego monoteizmu, które potem uniwersalizował Chrystus. Wszyscy oni nieśli przesłanie pokoju i etycznego samodoskonalenia. Fakt, że mimo różnic na tematy ontologiczne i filozoficzno-społeczne różne kręgi kulturowe niezależnie uwzniośliły w kulturze postacie o analogicznych naukach etycznych jest dla Jaspersa znaczący i dowodzi pośrednio istnienia rzeczywistości niewyrażalnej, i niepoznawalnej choć wyczuwalnej w skokach ducha. Jak pisze: „zmieniają się wyobrażenia, idee i języki, w których upewniamy się o wieczności. Sama ta wieczność nie może się zmieniać. Ona po prostu jest. Nikt jednak nie zna jej jako takiej”[4].

 

Współcześnie temat czasu osiowego podejmują religioznawcy tacy jak Karen Armstrong, która w swojej pracy „Wielka Transformacja” pisze: „Wszystkie tradycje czasu osiowego pchnęły do przodu ludzką świadomość i odkryły transcendentny wymiar u źródeł swojego istnienia, ale nie wszystkie traktowały go jako nadprzyrodzony, a ponadto odmawiały dyskusji na ten temat. Właśnie dlatego, że to doświadczenie [transcendencji] jest niewysławialne, jedyną właściwą postawą jest wymowna cisza”[5].

 

Jednak sam fakt dojścia do podobnych rozwiązań i założeń antropologicznych w obrębie różnych kontekstów kulturowych świadczy według Armstrong o tym, że odkryta została prawda o człowieku, który odtąd otrzymał zakorzeniony transcendentalnie postulat przekraczania jednostkowego egoizmu. Armstrong chodzi o to, że w epoce globalizacji, gdy kultury coraz intensywniej się przenikają być ludzkość powinna wyciągnąć jeszcze jedną lekcję – przemyśleć wielkie światowe religie na nowo i podkreślać wspólnotę uniwersalnych zapatrywań między nimi.

 

Między buddyzmem a chrześcijaństwem istnieją pewne podobieństwa, co widać na przykładzie analizy zagadnienia kluczowego – unio mistica – czyli nirwany buddyjskiej i  przeżycia mistycznego w chrześcijaństwie.

 

2. BUDDYZM

Jako reprezentacyjną dla całego buddyzmu można uznać buddyzm szkoły mahayana. Arnold Toynbee w swym monumentalnym dziele „Studium historii”[6], próbującym stworzyć uniwersalny schemat ewolucji cywilizacji światowych uznał buddyzm mahayana jako konstytutywny dla całej cywilizacji buddyjskiej - zapewne ze względu na jego misyjność, dążenia uniwersalne oraz przystosowanie do potrzeb intelektualnych i aspiracji szerokich mas społecznych (idea ‘zręcznych środków’: upaya-kauśalya)[7]. Z tego względu, większość uwag na temat buddyzmu w niniejszym tekście odnosić będzie się do buddyzmu mahayana, inne szkoły zostaną pominięte jako mniej wpływowe, bądź ze względu na fakt, że wywodzą się właśnie z mahayany (jak np. szkoły chińskie[8]).